If your mail client does not support HTML emails please click this link

PZU

Raport dzienny

« 2017-08-08 11:13:41 »
179
wzmianek
13
pozytywnych
162
neutralnych
4
negatywnych


Negatywne wzmianki:
 
2017-08-07 16:53:00 kaktus Dno.Opinię pomyłkowo napisałem w rubryce wady i dlatego że jest obszerna to nie chce mi się pisać drugi raz.ZaletyBrakWadyBanda kombinatorów. Z oc sprawcy uszkodzone wgniecione drzwi przednie i porysowane tylne. Tylne rzeczoznawca od razu uznał,że porysowane od kluczyków (sprawca napisał w oświadczeniu przy policji że on to zrobił). Uznano przednie drzwi do naprawy blacharskiej (dolną połowę!)-czyli prostowanie,szpachlowanie i malowanie). Na moje kilkukrotne reklamacje że żądam wymiany drzwi na nowe bo moje były fabryczne i nie naprawiane- piszą żeby czekać na odpowiedź rzeczoznawcy. Więc piszę i czekam,czekam i piszę-5 razy pisałem o podanie terminu odpowiedzi. Od pierwszego maila z reklamacją właśnie mija 19 dni i cisza. Przelali mi swoją kwotę z zaniżonej kalkulacji-zamiast minimum 3,5tysiąca-1250zł. Skąd znam wartość? Pół roku temu syn w identycznym aucie miał podobną szkodę i kosztorys i odszkodowanie z innej firmy było właśnie takie. Znam się na tym gdyż pracowałem przez wiele lat w P.P.Polmozbyt w dziale gwarancji i reklamacji. Napisałem ich rzeczoznawcy że prostować to może sobie banany dla teściowej ale na pewno nie drzwi w moim aucie. Oddaję sprawę wyspecjalizowanej firmie,dostaję auto zastępcze na czas wyjaśnienia sprawy i później naprawy auta. Nie chcą zapłacić 3,5 tyś. to zapłacą 6 tysięcy.
opiniuj.pl

 
2017-08-07 08:09:00 karambol Można się kopać, ale w sądzie, bo widać,że ani sprawca, ani PZU nie przyjmują żadnych argumentów.
forumprawne.org

 
2017-08-07 07:14:00 szlufas Witam, Na początku sierpnia oddałem samochód do myjni celem jego wymycia ręcznego i wyprania środka. Po odbiorze pojazdu z myjni stwierdziłem uszkodzenie wyświetlacza w pojeździe ( nie wyświetlał danych, widać było że jest zalany). Właściciel stwierdził, że nie udowodnie mu tego, że to on zrobił a jak chce to mogę sprawę dać do ubezpieczalni. Po chwili zastanowienia powiedział, że odkupi wyświetlacz - niestety dwa wyświetlacze które zamówił nie były od tego rocznika i podał mi numer ubezpieczenia i kazał sprawę zgłosic do PZU. PZU na początku odmówiło wypłaty w związku z tym iż właściciel się nie przyznaje twierdząc, że choinka zapachowa używana w pojeździe dokonała tych uszkodzeń. W reklamacji dodałem opinię elektromechanika oraz rzeczoznawcy samochodowego, którzy jednomyślnie stwierdzili, że zalanie nastapiło przez płyn typu plak, rzeczoznawca po oględzinach stwierdził również zalanie drugiego wyświetlacza. Dodano zdjęcia i opis zdarzenia. Również i tym razem PZU odmówiło.Mogę zrozumieć że nie chcą wypłacić bo właściciel się nie przyznaję tylko CO MAM ROBIĆ ? kopać się z PZU czy z właścicielem? Chciałbym nadmienić że kilkukrotne nawiązywanie rozmowy kończyło się na słowach i tak mi nic nie udowodnisz... udowodnij że to wcześniej działało i śmiech...
forumprawne.org

 
2017-08-05 11:08:00 Napisał(a) Wiesław No to niech się PIP weźmie za umowy z tzw. zadaniowym czasem pracy, które powszechnie są stosowane przez największe korporacje w Polsce. Wygląda to tak: pracownik dostaje pensję zasadniczą i dodatkowo jakąś prowizję od niby przekroczonych norm zadań, jakie ma wykonać. Dostaje zazwyczaj komputer służbowy do domu i ma dodatkowo wykonać pracę zdalnie. W kodeksie pracy zadaniowy czas pracy nie może przekroczyć w sumie 40 godzin tygodniowo. W praktyce pracownik ma tyle narzuconych obowiązków, że tygodniowo siedzi w pracy 70 godzin. Firmy w ten sposób omijają konieczność wypłat pełnej stawki za nadgodziny, zastępując to marną prowizją (np. przeliczają odpowiednie czynności na punkty, wagi itp). Dla pracodawcy są to milionowe oszczędności na rok (mniejsze ZUS-y, mniejsze podatki), a pracownik jest systematycznie okradany w świetle prawa. Przykładem takiego pracodawcy jest PZU, gdzie ta praktyka jest stosowana od lat.
forum.interia.pl